Panie Tomaszu, to moja pierwsza sesja, ja się denerwuję… :)

To się zdarza wcale nierzadko – mam przyjemność wykonywać pierwsze w życiu, poważne, studyjne portrety wielu osób. Jak się “ten pierwszy raz” doda do powszechnego “ja jestem niefotogeniczna/-ny” to możecie się domyślać, że czasem bywa zabawnie.

Zabawnie, tak. Nie chcę powiedzieć, że nie traktuję swoich Klientów poważnie. Wręcz przeciwnie. Ja tylko wiem, że po pierwsze to drugie to najczęściej czysta kokieteria, a po drugie to pierwsze wymaga po prostu zaopiekowanie się tym strachem pierwszego razu.

Nie inaczej było wczoraj na sesji Pani Moniki. Świetną robotę najpierw zrobiła Ania Jajkiewicz, a potem wspólnie z Panią Moniką zrobiliśmy kilka fajnych zdjęć. Ba, zamiast pakietowych 3 wyszło ich 4, tak nam dobrze poszło. 

Ps. kiedy Twoja Klientka decyduje się na więcej zdjęć niż było w planie, jest to ostateczne potwierdzenie, że dobrze Ci poszło :) Jak dobrze? Możesz sprawdzić w tej galerii.