Kiedy kobieta zmienia fryzurę, kolor, aurę – nieważne. Wraca do studio po nowe zdjęcia :)

Uwielbiam kobiety. Z wiekiem myślę, że zbliżam się promila poznania ich oczekiwań, zrozumienia zachowań a czasem nawet – zaryzykuję, że wiem czego chcą. Wiem, przesadziłem z tym ostatnim :)

Pani Monika, bohaterka tego wpisu sprzed paru miesięcy, powróciła do studio na Al. Róż ponieważ zmieniła fryzurę. I zdaje się, że kolor aury czy jakoś tam – na pewno dobrze nie zapamiętałem co dokładnie.

Nieważne.

Ważne, że Pani Monika po raz drugi obdarzyła mnie zaufaniem i oddała się z moje fotograficzne ręce aby nowy wizerunek zapisać na kliszy. Jotpegowej, ale zawsze. Na zawsze. Bardzo za to jestem wdzięczny i zobowiązany. 

Jak nam poszło tym razem, można sprawdzić w tej galerii. A że Pani Monika nie jest pierwszą Klientką, która wraca po kolejne zdjęcia, tym bardziej zachęcam do pójścia w ich ślady. Na urlop wybieram się dopiero w sierpniu :)